- No dobrze. - uśmiechnęłam się.
Wedle umowy, poszliśmy na pole. Położyliśmy się na trawie i nasłuchiwaliśmy śpiewu ptaków.
- A może... - zaczęła nagle. - Wzięłabym udział w tym konkursie z wami? - zaproponowała niepewnie.
- Jasne, byłoby super. - uśmiechnąłem się. - Sam chciałem ci to zaproponować, ale dziwnie bym się czuł... nie wiem dlaczego.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz