Od Maksa do Rose

Zapaliłem lampkę nocną obok łóżka, jakoś wolałem widzieć jej wyraz twarzy.
- Bardzo ciekawa historia. - uśmiechnąłem się.
- No wiem, szkoda że nie prawdziwa. - odwzajemniła gest.
- Może się spełni. - mrugnąłem. - Dobra, to teraz moja kolej. Pewnego, bardzo słonecznego, upalnego dnia był sobie Aaron, szedł przez tory kolejowe i nagle przejechało go pendolino... a wiesz kto nim sterował? My. - uśmiechnąłem się lekko.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz