- Na pewno nic Ci nie jest? -obserwowałam go dokładnie.
- Na pewno.
- Maks jest ze skały, kiedyś spadł z konia i wszyscy myśleli, że po takim upadku coś sobie złamał, ale nic mu nie było. -Dean wyszczerzył białe zęby w szerokim uśmiechu.
Pokręciłam głową z niedowierzaniem.
- No dobra.
- Teraz ja szukam. Raz. Dwa.
- Chwila, chwila. -powiedział Maks, podnosząc się szybko z ziemi.
Otrzepał się, złapał mnie za rękę i zaczął biec.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz