- Oczywiście.
- Okay. Hm...szliśmy razem przez las, trzymając się za ręce. Obserwowaliśmy życie w okół nas. Nagle zza zakrętu wyszedł Aaron. Wytrzeszczył oczy, jak nas zobaczył. "-Ty, ty żyjesz?" wydukał z siebie. Wtedy podszedłeś do niego i zacząłeś go bić. Chłopak był tak oszołomiony, że nawet zapomniał się bronić. Leżał już na ziemi. wtedy ja wkroczyłam do akcji. Kopnęłam go mocno w brzuch i ogólnie wyżyłam się na nim. Koniec.
Oj chyba zbyt bardzo pofantazjowałam, bo Maks nie odezwał się jeszcze, ani słowem. Szkoda, że jest tak ciemno, bo nie widzę już jego twarzy.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz