Od Maksa do Rose

- Tylko nie wchodźmy już na drzewa, nie mam takich twardych kości jak ty. - uśmiechnęła się.
- Nie ma sprawy. - odwzajemniłem gest.
Nie mieliśmy żadnego pomysłu na kryjówkę, a słyszeliśmy za sobą głos Deana. Wciągnąłem Rose do gabinetu mamy, nikt nigdy tam nie wchodził, za dużo wspomnień... ale nie chciałem aby nas tak łatwo znalazł.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz