Od Maksa do Rose

- Bywało lepiej. - wzruszyłem lekko ramionami.
Chciałem jej coś zaproponować, ale to nie byłoby uczciwe. Nie chciałem zniżać się do poziomu Aarona. Moja mama kiedyś też prowadziła obozy, ale kiedy jej zabrało, wszystko zaczęło upadać. Ojca nie ma prawie w ogóle w domu, muszę zajmować się Deanem a w dodatku wszystkimi końmi i stadniną. Po prostu już nie dawałem rady... ojciec dał nam szansę, ale taką, że nie mieliśmy praktycznie żadnych szans. Mieliśmy wygrać zawody skokowe, do czasu było ok, ale gdy okazało się że będziemy konkurować z Caruso, wszystko legło w gruzach. W końcu wstałem, ściągnąłem koszulkę i wyciągnąłem w stronę dziewczyny rękę.
- Chodź, pójdziemy popływać. - uśmiechnąłem się.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz