Od Maksa do Rose

- Pewnie. - szepnąłem.
Dean spał, zaprowadziłem ją prosto do swojego pokoju. Nadal była roztrzęsiona i zmarznięta, szybko okryłem ją kocem i objąłem, chcąc ją rozgrzać. Nie chciałem, aby się pochorowała. Ten chłopak naprawdę ma coś z głową... ale niech nie myśli, że pójdzie mu to tak płazem.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz