- Nie wtrącaj się. - warknął.
- Bo co? - prychnąłem.
- Chodź Rose, jeszcze zarazimy się debilnością. - chciał złapać ją za ramię, jednak ta odsunęła się o krok, stając obok mnie, skrzyżowała ręce na piersi.
- Tobie to już raczej nie grozi. - stwierdziła.
Uśmiechnąłem się pod nosem mimowolnie.
- Uważaj Asher żebyś "przypadkiem" nie rozwalił się jak twoja mamusia. - warknął, zmierzył dziewczynę wzrokiem i odszedł.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz