Od Rose do Maksa

Siedzieliśmy z Maksem w milczeniu, znów trzymaliśmy się za ręce. Zastanawiałam się nad tym, jak bardzo teraz cierpi.
- Maks. Bardzo Ci jej brakuje?
Pokiwał tylko głową. Było mi go szkoda. Znałam jego mamę, zdążyłam ją poznać zanim odeszła. Bardzo sympatyczna kobieta, pracowita. Ścisnęłam mocniej jego rękę, bo czułam, za zacznę zaraz płakać. Chłopak spojrzał na mnie. Spojrzałam mu w oczy i myślałam tylko o tym jakie są piękne, aby się nie popłakać. Nagle zauważyłam, że nasze twarze dzieli zaledwie kilka centymetrów. Przybliżyłam się bardziej i pocałowałam chłopaka. Najpierw powoli, a z chwilą bardziej namiętnie.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz