Gdy przyszła Rose z Asuną, najechałem ostatni raz na przeszkodę, położyłem ręce nisko, opierając je o jego szyję - mama tak zawsze robiła. Zarżał i przeskoczył, jedną z najwyższych przeszkód. Nieco dziwnie, ale jednak.
Myłem z niego bardzo dumny, od razu przytuliłem się do niej i szepnąłem słowa, które mama zawsze wypowiadała gdy coś im się w końcu udało.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz