Od Maksa do Rose

Chłopiec siedział na padoku i karmił marchewkami wszystkie konie. Gdy nas zobaczył, podbiegł do nas.
- Gdzie wy się schowaliście do jasnej ciasnej?! - spytał przeskakując ogrodzenie.
- To nasza tajna kryjówka. - uśmiechnąłem się lekko.
Nie chciałem mu powiedzieć, obraziłby się.
- Pani kucharka przed chwilą pojechała, powiedziała że obiad gotowy.
No tak, ojciec wynajął różnych ludzi - skoro cały czas go nie było...
- Zjesz z nami? - spytałem.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz