Od Maksa do Rose

Słyszałem kroki, jednak wyszedł ze stajni. Wiedziałem że tu nie wejdzie, bał się tu wchodzić. Bardzo przeżył śmierć mamy a zawsze gdy tu wszedł, zaczynał płakać, więc praktycznie wygraliśmy. Siedzieliśmy tak pewien czas, nie mogłem znieść tych wszystkich zdjęć mamy ze mną, Deanem, końmi, wstałem i wszystkie poodwracałem. Wróciłem na swoje miejsce i ponownie złączyłem ze sobą nasze dłonie.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz